piątek, 6 czerwca 2014

-E Ty zakochałaś się czy co?, To Kaśka się drze, czas się zbierać, bo deszcz zaczyna kropić. Ognisko zgasło i w końcu było już późno. Julia pęka ze śmiechu, przypomniała sobie, że związała wszystkim znajomym sznurówki jak leżeli na kocu. Cała paczka się plątała, a najlepsze było to, że jeszcze nikt się nie kapnął co im zrobiła. Musiała szybko się zwijać i zwiewać, bo Tomek, chłopak Kaśki już się rozsupłał.
-Kiedy to zrobiłaś, czułam coś na nodze, ale myślałam, że to Tomek mnie łaskocze, ale masz pomysły.
-Patrz, Rafał jeszcze się nie wyplątał, lepiej zwiewajmy, bo nie jest w najlepszym humorze.
Jednak już pod blokiem nikt się nie śmiał, perspektywa jutrzejszego dnia chyba nikomu nie odpowiadała. Po długim milczeniu, do domu wrócili dopiero po północy. Julia cichutko weszła, żeby nie obudzić rodziców. Nowa szkoła równała się u utratą przeszłości, przyjaciół.
Przyłapała się na tym, że myśli o Danielu, odrzuciła te myśli daleko, za dużo go kiedyś było, teraz nie ma dla niego miejsca wcale.
Jak ona nie cierpiała tych przesiadek, długiej jazdy autobusem, jednak chwile spędzone z Magdą są warte tej męczarni. Julia jak zwykle szuka wzrokiem niebieskich oczu, czasami uda jej się złowić spojrzenie przypadkowego pasażera, ale dzisiaj nie było komu się przyglądać.
-Dzień dobry, zastałam Magdę?
-Cześć, wejdź.
Ogrom schodów i już są podwójne drzwi.
Julia nie ma teraz żadnego obiektu westchnień, więc słucha. Okazuje się, że piękna miłość Magdy się skończyła. Julia choć nie bardzo przepadała za chłopakiem Magdy, wciąż wierzyła, że jej stosunek do niego się zmieni. Magda zawsze go broniła, lecz teraz nie pokazuje się, nie dzwoni. Czas jak zwykle bardzo szybko im leci, żegnają się na przystanku i znowu przesiadki, a jutro szkoła.
          Julia zdążyła tylko na ostatnią lekcję, było dziwnie. Wyszła z klasy ze znudzoną miną, poznała dużo ludzi, lecz nikogo nie zapamiętała. Musiała wracać sama, bo Rafał miał jeszcze W-F.
-Julia, choć tu na chwilę, przedstawiam Ci Adama.
-Julia
-Adam
-Julia będzie chodziła do naszej klasy, nie było Cię na polskim, więc nie wiedziałeś.
-AAA
Julia już żegnała się gdy...
-Co? Ty będziesz chodziła do naszej klasy, to niemożliwe!
-Tak, cześć.
Julia chciałaby wrócić do starek klasy, nie zdawała sobie sprawy, że tamten okres w jej życiu minął bezpowrotnie. Jednak nadal kochała 6-stkę, żeby teraz tam być, tak po prostu. W nowej klasie nie zauważyła żadnego chłopaka godnego uwagi, dziewczyny też były dziwne. Miała mieszane uczucia, czyżby popełniła aż taki błąd. Nie, to niemożliwe, Julia odpychała tę myśl od siebie jak koszmarną muchę. Zresztą niczego nie da się już cofnąć, będzie się cieszyć życiem takim jakie ono jest. Z nadzieją zajrzała do skrzynki, pustka, lecz nie zawsze tak było. Kiedyś dostawała listy od Roberta z Bielawy, było jej przykro, że po przeszło roku przerwał korespondencję, każdy jego list był promykiem w jej życiu. Opisywała jemu, właśnie tylko jemu swoje najskrytsze marzenia. Wiedziała, że kiedyś przecholuje, była za bardzo szczera, tym razem napisała Robertowi o swojej wakacyjnej miłości.
-Julia, wyjdziesz dzisiaj z psem?
-Pewnie, o której?
-O 20, dobrze?
-Dobrze, cześć.
Julia zamiast rozmawiać z przyjaciółmi rozpamiętuje jeszcze wakacje na jeziorem. W tym roku rodzice pozwolili jej jechać po namioty. Poznała tam kogoś, rozmawiali całą noc, nigdy go później nie wiedziała.
-Idziemy do klubu? Pogramy w karty, Rafał pójdziesz po piwo?
-No dobra dawajcie kasę.
-Mi jedno
-Mi też
-Po dwa piwa mam lecieć, chyba zwariowałyście.
-No, a Wy co? Abstynenci?
-Tylko szybko, my będziemy w klubie, Kaśka lubiła decydować.
Julia obserwuje Marcina, sama się sobie dziwi, że kiedyś jej się podobał. Nigdy nie będzie między nimi nic prócz przyjaźni, prosił ją kiedyś o chodzenie, ale nie chciała stracić tak wspaniałego przyjaciela, niestety on się obraził.
Wkurzyła się, znowu popsuł się automat , czy nie mogło być choć raz dobrze, chciała pogadać z Magdą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz